Wstałam o 8.00. Obudziłam się bez budzika z telefonu bo mi się wyłączył. Zjadłam śniadanie i poszłam do pracy. Przyszłam punktualnie, bo nie robiłam dżemki tak jak zwykle. W pracy nic nie robiłam związanego z pracą. Jedynie uzupełniłam sobie plik adamedu ze szkoleniami i publikacjami. Weszłam na stonę FB na forum o schizofreni i siedziałam na nim prawie godzinę, czytałam wpisy. Potem uzupełnilam wpis na bloga schizofreniczka. Zrobilam wpis o niedzieli jak ja spędziłam i co robiłam przez cały dzień. Potem przeczytałam artykuł po angielsku o byciu szczęśliwym o poranku i przetłumaczyłam sobie słowka których nie znałam. Było ich kilkanaście. Potem zjadlam sobie kanapkę. I poszłam Wojtkowi po zakupy jedzeniowe do pobliskiego sklepu. Została mi takim oto sposobem godzina do dyspozycji. Poczytałam jakieś artykuły na telefonie. ąpiłam do dentysty i umowiłam się na terminNa stronie piękno umysłu.com. I 10 minut przed 13 wyszłam. Miałam iść po drodze do spteki ale poszłam prosto do domu. Chciałam być jak najwcześniej bo miałam do przygotowania mięso na obiad. Po powrocie na mieszkanie zabrałam się za mięso. Potem posprzątałam, zrobiłam sobie herbatkę, ukroiłam ciasto od mamy i usiadlam sobie na kanapie. Wlączyłam filmik na YT o suplementach Grzegorza Kusza, a potem Tradera 21 i inwestowaniu. Bartek przyszedł ciut później jak zwykle bo po drodze wstąpił do mięsnego sklepu. Kupił to co mu się nie udało dostać w ostatnią sobotę, bo już nic nie było jak przyszedł do sklepu. Zjedliśmy zupę, a potem drugie danie. Przyznałam się mu że niezbyt dobrze się czułam w ciagu dnia i nie wiedziałam dlaczego, skąd to dziwne samopoczucie. Trachę pogadaliśmy. Po obiedzie poszlam na spacer do apteki kupiś suplement omega3 kwasy, bo mi sie skończyły. W drodze powrotnej cu usnęłam..wstąpiłam do denttysty i umówilam się na termin przeglądu kontroli. Gdy wróciłam Bartek zrobił mi herbatkę, dokończyliśmy ciasto od mamy. Potem postanowiłam trochę poćwiczyć na orbitreku i biegałam 15 minut. Postanowiłam wrócić do tych krótkich ćwiczeń. Będę ćwiczyć codziennie o 17.00. Po treningu zadzwoniłam do mamy, jak zwykle popołudniu. Traochę pogadałyśmy. Gdy skończyłyśmy zabrałam się za czytanie książki Potęga podświadomościu która mnie naprawdę wciągnęla. Czytalam ją aż do wiadomości o 19, a nawet w trakcie ja czytałam, bo nie mogłam się oderwać. Po wiadomościach przygotowałam sobie kolację, w międzyczasie Bartek wrócił z siłowni. Zażyłam leki i dalej czytałam. Kiedy zażywałam leki zorientowałam się że nie wzięłam leku na tarczycę tego ranka, bo mi nie zadzwonił budzik i zapomniałam. I wyjaśmiło się moje dziwne samopoczucie. Zagadka się rozwiązała. Odetchnełam z ulgą że to był ten powod a nie żaden inny. Skończyłam czytać przed 21. Potem umyłam sie i poczłam spać. Dość długo nie mogłam zasnąć ale w końcu uznęłam...
Komentarze
Prześlij komentarz