23 październik 2022

Obudziliśmy się o 9.00. Prawie godzinę leżeliśmy w łożku i się wygłupialiśmy. Lubię te poranki. W tygodniu nie mamy takich możliwości. Jeden tydzień Bartek ę na spacer nad rzekę więc poszłam. BYło bardzo ciepło jak na październik. Szłam w krótkim rękawku!wstaje o 4.45 bo ma na 6 do pracy, a w kolejny tydzien ja z kolei idę do pracy i muszę wstać najpóźniej o 8.00. Potem Bartek zrobil nam śniadanie - pyszną jajecznicę. Zawsze w niedzielę jemy jajecznicę, to jest taki nasz rytuał. Po nim posprzataliśmy. I mieliśmy kilkanaście minut wolnych przed wyjściem do kościoła. Zwykle chodzimy na 11.15 do pobliskiego kościoła im. Jana Pawła II. Tak też było i tym razem. W kościele było ładne kazanie zapadające w pamięć. Podobało nam się obojgu. Po mszy poszliśmy na obad do moich rodziców. Posiedzieliśmy u nich do 15.00. Zwykle tak siedzimy. Potem poszliśmy na mieszkanie. Ale w drodze pomyślałam że mam ochotę iść na spacer nad rzekę. Więc poszłam. Bartek w tym czasie miał wrócić na mieszkanie i iść potem na rower. Było bardzo ciepło. Szłam nawet w krotkim rękawku! Kiedy wróciłam Bartka już nie było. Zrobiłam sobie herbatkę zieloną i usiadłam do komputera. Poczytałam artykuł po angielsku potłumaczyłam sobie trudne i nieznane mi słowa. Potem obejsrzałam filmik na YT o finansach ale nie do końca bo był za trudny. Potem wyłączyłam komputer i wróciłam do naszego salonu na kanapie się rozsiadłam i zaczęłam czytać książkę Potęga podświadomości Josepha Murphiego. Bartek wrócił chwilę później. Tak mnie wciągneła ta książka że siedziałam aż do 19 i ją czytalam. Potem obejrzeliśmy wiadomości. Po nich zrobiliśmy sobie kolację, zażyłam leki. Lepiej się czuję jak je biorę bezpośrednio po jedzeniu. Nie jest mi wtedy niedobrze. Potem dalej czytałam książkę. Bartek oglądał kabarety. Poszłam się myś o 21.00. Potem mieliśmy z Bartkiem małe conieco. Dość długo nie mogłam zasnąć ale w końcu udało mi się to.

Komentarze