Wstałam jak zwykle tuż po 8.00. Na śniadanie zjadłam owsiankę. Chwilę posiedziałam z mężem. Do pracy dotarłam tuż po 9.00. Tego dnia miałam zająć się przyygotowywaniem dokumentów do kontroli z NIKu. Miałam podrukować kilka stron z internetu, ale niestety nie znalazłam tego czego szukałam, więc zajęłam się bazą. Poprawiłam ją pod względem kosmetycznym, zajęło mi to około godzinę. Pozostały czas poświęciłam na przeglądanie internetu i relaks. Daniel prowadził szkolenia, więc go nie było, trochę siedziałam sama, ale koło 11 przyszedł Wojtek na trochę. Wyszłam o 13. Po prodze do domu wstąpiłam do sklepu wszystko po 2 zł i szukałam kominka na olejki zapachowe, ale niestety nie znalazłam nic. Po powrocie do domu zjadłam obiad razem z Bartkiem. Potem siedzieliśmy na kanapie, ja piłam herbatkę i opowiadałam jak mi minał dzień i co robiłam. Gdy Bartek wyszedł do pracy obejrzałam filmik na YT Krzysztofa Króla, zmotywował mnie on do nauki języka angielskiego, od razu usiadłam przykomputerze i włączyłam sobie artykuł po angielsku, czytałam go i tłumaczyłam słówka których nie znałam, zapisałam je w zeszycie, który wygrzebałam z mojej przepastnej szafy. Siedziałam tylko 30 minut ale i tak czulam że to było dobre 30 minut. Potem zapakowałam się i poszłam do rodzicow jak zwykle co środę. Po drodze wstąpiłam do sklepu dilz i kupiłam kominek który wypatrzyłam dwa dni wcześniej. U rodziców było w porządku. Porozmawialiśmy sobie o tym i owym. Pojadłam popiłam herbatki, dostałam od mamy zupę na następny dzień i ogórki i sok malinowy. Przyniosłam to wszystko do domu koło 18. Od razu zabralam się za przygotowywanie mięska do pieczenia. Chciałam zdążyć przed telefonem od Bartka. I zdążyłam. Bartek zadzwonił o 18.20. Pogadaliśmy 10 minut jak zwykle. Potem włączyłam sobie filmik na YT o finansach ale był zbyt trudny i nic z niego nie zrozumiałam. o 19. włączyłam wiadomości i obejrzałam je tym razem uważnie do samego końca. Po nich zrobilam sobie kolazcję i zażyłam leki te co zwykle. Tym razem nie było mi niedobrze z czego się ucieszyłam. Potem obejrzałam kolejny filmik na YT o motywacji do działania, ale też jakoś mi nie podszedl specjalnie. Za książkę wzięłam się koło 21.00 ale nie szlo mi czytanie wogole, więc po jednej stronie przerwałam. Zabrałam sie za to za broszurę z ZUSU o aktywizacji osób niepełnosprawnych i to mnie wciagnęło. Poszłam spać przed 22.00 zasnęłam dość szybko. Przebudzilam się jak przyszedł Bartek i mnie pocałował, a potem znowu zasnęłam...
Komentarze
Prześlij komentarz