13 październik 2022

Wstałam o 8.00. Na 9.00 poszłam do pracy. Troszkę się spóżniłam, ale mniej niż ostatnio. W pracy pracowałam nad bazą Rad Działalności Poytku Publicznego, którą robię do projektu. Miałam do posprzątania też dwa pomieszczenia. W jednym z nich będzie siedział inspektor, który nas kontroluje od tygodnia. Drugie pomieszczenie jest pomieszczeniem pod projekt i udziela się w nim porad. Pomoglam też Kasi uporządkować dokumenty do kontroli. Szybko uporałam się ze wszystkim, ani się obejrzałam a na zegarze wybiła 13 i poszłam do domu. Po drodze nie miałam żadnych załatwień. Obiad w zasadzie był gotowy tylko do podgrzania. Gdy przyszłam do domu posprzątałam, pościeliłam łóżko, pomyłam naczynia, poskładałam pranie. O 14 usiadłam napić się herbaty i coś przekąsić. Bartek przyszedł pół godziny później. Gdy wrócił zabrałam się obiad. Po obiedzie usiedliśmy na kanapie. Trochę rozmawialiśmy. A potem zaczęłam czytać książkę Pawlikowskiej. Koło 16 Bartek pojechał odebrać swoją mamę z Ratusza, bo miała wręczenie jakiejś nagrody. Ja właczyłam telewizor i obejrzałam kawałek telenoweli. Już nie wiem o co w niej chodzi bo dawno jej nie oglądałam. Przed 17 wyszłam na wizytę kontrolną do lekarza psychiatry. Krotko czekałam. Wizyta była krótka. Dostałam receptę na 3 miesiące. Dodatkowo lekarz zapisal mi lek na sen, ale zdecydowałam, że nie będę go zażywać ma zbyt wiele skutkow ubocznych. Wole melisę ona też mi pomaga. W drodze powrotnej wstąpiłam do apteki i zamówiłam leki. Gdy wróciłam Bartka jeszcze nie było. Zrobiłam sobie herbatę i zadzwoniłam do amy, ale nie odebrała. Po chwili przyszedł Bartek. Przyniósł ze sobą pyszne ciasto, które pochłonęliśmy razem z herbatą a Bartek z kawą. Potem znowu zadzwonilam do amy, tym razem już odebra la. Rozmawiałyśmy pół godziny. Gdy skończyłyśmy Bartek oznajmil, że idzie na siłownię. Trochę późno, ale jak nabrał ochoty to mu nie przeszkodziłam. Ja natomiast zrobiłam sobie kolację i obejrzałam wiadomości. Dość nieuważnie przyznaję, ale jednak. Potem czytałam książkę, skonczyłam ją i zabrałam się za kolejną, ale nie szło mi zbyt dobrze, bo była napisana dość skomplikowanie. a ja jak wiadomo nie przepadam za zbyt trudnymi książkami. Przebiedowałam do 20.30 i poszłam się myć. W międzyczasie wrócił Bartek pościelił łózko. A ja z przyjemnością się w nim umościłam. Zasnełam dość poźno jak zwykle, ale bez wspomagaczy w formie lekow.

Komentarze